Nie zdajemy sobie sprawy, jaka przepaść dzieli europejskie systemy bankowe od amerykańskiego. Po serii bail-outów i nacjonalizacji słyszeliśmy głosy o upadku kapitalizmu w USA. Jednak nie wszystkie banki są ratowane. Pomijając fakt, że Lehman nie był resuscytowany, to tylko w tym roku w Stanach upadło 98 banków. Całkiem dużo, prawda?
Zastanawiam się, który model jest lepszy. Jak na razie więcej przemawia chyba za europejskim (ścisła regulacja, silny nadzorca, niedopuszczanie do bankructw) niż amerykańskim (więcej konkurencji na rynku, powstanie prawdziwych bankowych gigantów, ale także mniejsza stabilność).
prawo, finanse i nowe technologie
niedziela, 18 października 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
A może to zła prasa? Tu i ówdzie pojawiały się informacje o ekspozycji banków austriackich i skandynawskich na kraje bałtyckie (a ci drudzy przecież nie tak dawno zaliczyli kolaps), nieciekawie jest też w Hiszpanii i Irlandii i Wielkiej Brytanii, nie wspominając o Islandii.
OdpowiedzUsuń na zawszeOk, trzeba by było policzyć jak duże są to problemy w porównaniu do wielkości gospodarek, itp., itd., ale czy ci silni nadzorcy rzeczywiście tak ściśle regulowali działalność bankierów i czy sytuacja jest wyraźnie bardziej stabilna niż w USA? Można by z tego napisać doktorat (hej, zaraz...)
Co do liczby banków, które upadły - są takie statystyki zbiorcze dla UE? Bo nawet 50 małych regionalnych banków to pryszcz przy masowych nacjonalizacjach w Europie.
Tutaj trzeba byłoby spróbować oddzielić dwie rzeczy, których właściwie do końca oddzielić się nie da.
OdpowiedzUsuń na zawszeZ jednej strony problemy mogą być wywołane samą działalnością banków, z drugiej - innymi rzeczami. W Stanach występują oba rodzaje problemów. Była bańka na rynku nieruchomości, pompowana niskimi stopami procentowymi, ale była również goła krótka sprzedaż akcji Bear Sterns, dziwny upadek Lehmana, znikające fundusze z TARP, sztuczki księgowe podkręcające zyski i wielkie bonusy dla menedżerów. Wydaje się, że to banki mogły na dobre "odpalić" kryzys. Jakiekolwiek nie byłyby przyczyny problemów w Europie, nie zaliczają się do nich raczej przekręty robione przez banki. I mniej więcej o to mi chodziło.
Co do tego, jak rozwija się sytuacja, osobiście jestem zdania, że w Stanach sytuacja jest gorsza, ze względu na ilość toksycznych aktywów, jakie mają w posiadaniu - a nawet na własność;)
Pryszczem są wg mnie nacjonalizacje w Europie przy nacjonalizacji Citi Group;)